Jak zostać copywriterem bez doświadczenia i zdobyć pierwsze zlecenia?

Jak zarobić na copywritingu - Obrazek dekoracyjny

Brak doświadczenia nie jest największą przeszkodą w rozpoczęciu pracy jako copywriter. Większym problemem jest brak dowodu, że potrafisz przygotować tekst, który nadaje się do rzeczywistego wykorzystania. Klient nie musi zobaczyć listy firm, dla których wcześniej pracowałeś. Musi natomiast zobaczyć, że rozumiesz cel tekstu, potrafisz zebrać informacje, uporządkować materiał i napisać coś lepszego niż przypadkowy artykuł wygenerowany przez AI w kilka minut.

Początkujący copywriter nie powinien więc czekać, aż ktoś da mu pierwszą szansę. Powinien przygotować takie próbki, ofertę i sposób kontaktu, aby potencjalny klient mógł ocenić jego pracę jeszcze przed pierwszym zleceniem.

Czym naprawdę zajmuje się copywriter?

Copywriter nie jest osobą, która po prostu „ładnie pisze”. Klient zazwyczaj nie potrzebuje tekstu jako takiego. Potrzebuje opisu produktu, który ograniczy liczbę pytań przed zakupem, artykułu, który przyciągnie użytkowników z Google, strony usługowej zachęcającej do wysłania zapytania albo newslettera, który przypomni klientom o ofercie.

To ważna różnica, ponieważ dwa teksty o podobnej długości mogą wymagać zupełnie innej pracy. Artykuł poradnikowy o wyborze okien wymaga sprawdzenia parametrów technicznych, zrozumienia pytań klientów i uporządkowania informacji. Opis kategorii w sklepie może wymagać analizy asortymentu, fraz wyszukiwanych przez użytkowników oraz sposobu, w jaki produkty są filtrowane. Tekst na stronę kancelarii powinien być precyzyjny, ostrożny i zgodny z rzeczywistym zakresem usług.

Dlatego warto myśleć o copywritingu jako o pracy polegającej na rozwiązywaniu problemów za pomocą treści. Samo napisanie poprawnych zdań jest dopiero jednym z etapów.

Od czego zacząć bez doświadczenia?

Najgorszym początkiem jest założenie konta na portalu ze zleceniami i odpowiadanie na każde ogłoszenie zdaniem: „Mogę napisać tekst szybko i tanio”. Taka oferta nie daje klientowi żadnego powodu, aby wybrał właśnie Ciebie. Konkurujesz wtedy prawie wyłącznie ceną.

Lepszym punktem wyjścia jest wybranie konkretnego rodzaju zleceń i przygotowanie materiałów, które pokazują, że potrafisz je wykonać. Nie musisz od razu deklarować jednej specjalizacji na całe życie. Potrzebujesz jednak wyraźnego początku.

Możesz na przykład zdecydować, że przez pierwsze miesiące skupiasz się na artykułach poradnikowych dla małych firm. Wtedy nie uczysz się jednocześnie pisania sloganów reklamowych, scenariuszy filmów, opisów aplikacji i tekstów prawniczych. Ćwiczysz research, budowę nagłówków, wyjaśnianie trudnych tematów i naturalne prowadzenie użytkownika do usługi.

Takie podejście jest zgodne z szerszą zasadą dotyczącą zarabiania online: łatwiej sprzedać konkretny rezultat niż ogólną deklarację, że potrafisz robić „wszystko w Internecie”.

Nie oferuj wszystkiego każdemu

Początkujący często umieszcza w ofercie artykuły SEO, teksty sprzedażowe, posty do mediów społecznościowych, opisy produktów, newslettery, slogany, korektę i prowadzenie bloga. Taka szerokość ma sugerować elastyczność, ale zwykle wygląda jak brak kierunku.

Znacznie łatwiej ocenić ofertę sformułowaną w ten sposób:

„Przygotowuję artykuły poradnikowe dla firm usługowych. Na podstawie materiałów klienta i własnego researchu tworzę teksty odpowiadające na pytania użytkowników, uporządkowane pod publikację na stronie i wyszukiwarkę”.

Klient od razu wie, co otrzyma. Nie oznacza to, że musisz odrzucać każde inne zlecenie. Oznacza jedynie, że twoja komunikacja ma być zrozumiała.

Dobrym początkiem może być jeden z kilku obszarów: artykuły eksperckie dla firm, opisy kategorii sklepów, treści na strony usługowe albo aktualizacja starych artykułów. Każdy z nich wymaga trochę innych umiejętności i innego portfolio.

Jak przygotować portfolio bez klientów?

Portfolio nie musi składać się wyłącznie z opublikowanych tekstów komercyjnych. Na początku może zawierać materiały przygotowane samodzielnie, pod warunkiem że są realistyczne i pokazują sposób pracy.

Zamiast pisać przypadkowy artykuł pod tytułem „10 sposobów na zdrowe życie”, wybierz firmę lub branżę, dla której rzeczywiście mógłbyś pracować. Może to być salon okien, biuro rachunkowe, sklep zoologiczny albo firma zajmująca się hostingiem. Następnie sprawdź, jakich treści brakuje na jej stronie.

Dla producenta okien możesz przygotować artykuł:

Dlaczego na nowych oknach pojawia się para i kiedy oznacza to problem?

Dla biura rachunkowego:

Co przedsiębiorca powinien przekazać księgowej przed zamknięciem miesiąca?

Dla sklepu zoologicznego:

Jak dobrać rozmiar transportera dla kota, aby nie był zbyt ciasny?

To są tematy, które mogą istnieć na prawdziwej stronie i odpowiadają na konkretne pytania klientów. Pokazują więcej niż ogólny tekst napisany tylko po to, aby zapełnić portfolio.

Przy każdej próbce warto krótko opisać założenia. Wystarczą trzy informacje: dla jakiego rodzaju firmy powstał tekst, do jakiego odbiorcy jest skierowany i jaki ma cel. Dzięki temu klient widzi nie tylko efekt, ale również sposób myślenia.

Porównanie ogólnej i konkretnej oferty początkującego copywritera
Klient łatwiej ocenia ofertę, gdy jasno pokazuje ona rodzaj tekstów, sposób pracy i konkretny efekt, zamiast ograniczać się do ogólnych deklaracji

Jak powinna wyglądać dobra próbka tekstu?

Próbka nie musi mieć 10 000 znaków. Powinna natomiast wyglądać jak materiał gotowy do publikacji. Musi mieć logiczny tytuł, konkretny wstęp, przejrzyste nagłówki i odpowiedź na pytanie zapowiedziane na początku.

Załóżmy, że przygotowujesz artykuł dla firmy montującej klimatyzację. Słaba próbka zaczynałaby się od zdań:

„Klimatyzacja staje się coraz popularniejsza. W dzisiejszych czasach wiele osób ceni komfort i wygodę. Na rynku dostępnych jest wiele nowoczesnych rozwiązań”.

Taki wstęp niczego nie wyjaśnia. Można go wkleić do niemal dowolnego artykułu.

Lepsze otwarcie wyglądałoby tak:

„Klimatyzator o zbyt małej mocy będzie pracował niemal bez przerwy, a mimo to nie schłodzi skutecznie mieszkania. Zbyt duże urządzenie może natomiast często się włączać i wyłączać, pogarszając komfort oraz kontrolę wilgotności. Dobór nie powinien więc opierać się wyłącznie na powierzchni pomieszczenia”.

Druga wersja od razu pokazuje problem, konsekwencje i zakres artykułu. Tego właśnie szuka klient oceniający próbkę.

Warto również pokazać, że potrafisz korzystać ze źródeł. Jeżeli piszesz o technice, finansach, prawie lub zdrowiu, nie wystarczy przepisanie informacji z pierwszego wyniku wyszukiwania. Trzeba odróżniać materiały producentów, dokumentację, przepisy, badania i treści marketingowe.

Gdzie szukać pierwszych klientów?

Portale dla freelancerów mogą pomóc zdobyć pierwsze zlecenie, ale mają poważną wadę: w jednym miejscu spotyka się wielu wykonawców konkurujących o tę samą pracę. Początkujący bez opinii jest łatwo sprowadzany do roli najtańszej oferty.

Skuteczniejszym źródłem mogą być firmy, które już inwestują w treści, lecz robią to nieregularnie albo słabo. Nie trzeba szukać stron całkowicie pustych. Firma bez bloga może w ogóle nie widzieć potrzeby publikowania. Lepszym kandydatem jest firma, która ma kilka artykułów sprzed dwóch lat, nieaktualne opisy usług albo blog prowadzony bez wyraźnego planu.

Praktyczny przykład: znajdujesz stronę lokalnej firmy remontowej. Ma ona zakładkę „Porady”, ale ostatni wpis opublikowano osiem miesięcy temu. Artykuły są krótkie i nie odpowiadają na pytania, które klienci zadają przed wyceną. Możesz zaproponować tekst wyjaśniający różnicę między remontem generalnym a częściowym albo materiał o tym, co trzeba przygotować przed wizytą wykonawcy.

Nie zaczynasz wtedy od pytania: „Czy potrzebują Państwo copywritera?”. Pokazujesz konkretną lukę i proponujesz konkretną treść.

Dobrym źródłem zleceń są również agencje SEO i marketingowe. Często potrzebują autorów do regularnej pracy, ale oczekują terminowości, umiejętności realizacji wytycznych i powtarzalnej jakości. Stawki mogą być niższe niż u klienta bezpośredniego, jednak łatwiej uzyskać kilka zleceń miesięcznie zamiast jednego przypadkowego tekstu.

Jak napisać wiadomość, która nie wygląda jak spam?

Wiadomość do potencjalnego klienta nie powinna być długim opisem twoich pasji. Nie powinna też udawać bezpłatnego audytu, który w rzeczywistości jest automatycznym szablonem wysłanym do stu firm.

Zamiast pisać:

„Dzień dobry, jestem początkującym copywriterem i szukam możliwości rozwoju. Piszę na każdy temat, szybko, profesjonalnie i w atrakcyjnej cenie”.

można napisać:

„Dzień dobry, zauważyłem, że na Państwa stronie znajdują się opisy usług, ale brakuje materiału odpowiadającego na pytanie, od czego zależy koszt montażu. Taki artykuł mógłby wyjaśniać różnice w zakresie prac i ograniczyć liczbę zapytań bez podstawowych informacji. Przygotowuję podobne treści dla firm usługowych. Poniżej przesyłam dwie próbki pokazujące mój sposób pisania”.

Taka wiadomość nadal nie gwarantuje odpowiedzi, ale pokazuje, że nie została wysłana przypadkowo.

Nie warto również obiecywać pierwszego miejsca w Google. Copywriter może przygotować dobrze opracowaną treść, ale pozycja zależy także od kondycji całej strony, konkurencji, linków i sposobu publikacji. Sam ruch nie jest zresztą ostatecznym celem. Jak pokazuje artykuł o pozycjonowaniu strony, która ma zarabiać, treść powinna przyciągać właściwych odbiorców, a nie dowolne wejścia.

Jak wycenić pierwsze zlecenie?

Rozliczenie za 1000 znaków jest łatwe do porównania, ale często zniekształca wartość pracy. Tekst długości 5000 znaków może powstać w dwie godziny albo wymagać całego dnia researchu, rozmowy z ekspertem i kilku poprawek.

Na początku możesz używać stawki za długość jako technicznej podstawy, ale wycena powinna uwzględniać cały zakres. Inaczej należy wycenić prosty opis kategorii na podstawie dostarczonych informacji, a inaczej artykuł wymagający samodzielnego zebrania danych i porównania kilku rozwiązań.

Załóżmy, że klient zamawia artykuł długości około 7000 znaków. Samo pisanie zajmie dwie godziny, ale dochodzi godzina researchu, przygotowanie struktury, korekta i wprowadzenie poprawek. Realny czas pracy może wynieść cztery godziny. Jeżeli wycenisz tekst na 80 zł, Twoja stawka przed podatkiem i kosztami wyniesie około 20 zł za godzinę.

Taki rachunek warto wykonać jeszcze przed podaniem ceny.

W ofercie można rozdzielić: przygotowanie struktury, research, napisanie tekstu, optymalizację tytułu i nagłówków, dobór źródeł, wprowadzenie do systemu CMS oraz dodatkowe poprawki. Nie każdy klient potrzebuje pełnego pakietu.

Początkujący może ustalić nieco niższą cenę niż doświadczony specjalista, ale nie powinien pracować za kwotę, która uniemożliwia rzetelne wykonanie zlecenia. Bardzo niska stawka wymusza pośpiech, a pośpiech prowadzi do powierzchownych tekstów, które później trudno wykorzystać jako dobre portfolio.

Co ustalić przed rozpoczęciem pracy?

Wiele problemów nie wynika z jakości tekstu, lecz z niejasnego zakresu. Klient prosi o „artykuł na bloga”, a po otrzymaniu materiału oczekuje jeszcze dobrania słów kluczowych, publikacji w WordPressie, wyszukania zdjęć, przygotowania meta opisu i nieograniczonej liczby zmian.

Przed rozpoczęciem trzeba ustalić temat, przybliżoną długość, odbiorcę, cel, termin, materiały źródłowe, sposób formatowania i liczbę rund poprawek. Warto również zapytać, czy tekst ma zawierać linki, cytaty, dane, konkretne produkty albo wezwanie do kontaktu.

Przykładowe ustalenie może wyglądać następująco:

„Artykuł poradnikowy o długości od 6000 do 7500 znaków, przeznaczony dla właścicieli małych sklepów internetowych. Tekst ma wyjaśniać różnicę między hostingiem współdzielonym a VPS-em i prowadzić do oferty konsultacji. Cena obejmuje research, strukturę, jedną wersję tekstu oraz jedną rundę poprawek zgłoszonych w ciągu siedmiu dni”.

Taki opis chroni obie strony. Klient wie, za co płaci, a copywriter wie, kiedy zlecenie zostało wykonane.

Czy sztuczna inteligencja odebrała pracę copywriterom?

Narzędzia generujące tekst ograniczyły zapotrzebowanie na najprostsze treści produkowane masowo. Firma, która potrzebuje stu krótkich opisów o niemal identycznej konstrukcji, może dziś wygenerować pierwszy szkic znacznie szybciej niż kilka lat temu.

Nie oznacza to jednak, że każdy tekst może zostać opublikowany bez udziału człowieka. Model językowy nie zna automatycznie oferty firmy, doświadczeń jej klientów, ograniczeń produktu, procedur wewnętrznych ani szczegółów, które odróżniają przedsiębiorstwo od konkurencji. Może również tworzyć informacje brzmiące wiarygodnie, ale niezgodne z faktami.

Wartość copywritera przesuwa się więc z samego tworzenia zdań w stronę: zbierania informacji, rozmowy z ekspertem, weryfikacji faktów, doboru przykładów, redakcji materiałów źródłowych i dopasowania treści do rzeczywistej oferty.

Przykładowo firma produkująca okna nie potrzebuje kolejnego ogólnego artykułu o tym, że „dobre okna oszczędzają energię”. Potrzebuje tekstu wyjaśniającego, dlaczego dwa modele o podobnym wyglądzie mają inny współczynnik przenikania ciepła, kiedy dopłata ma sens i jakie dane klient powinien podać przed wyceną.

Sztuczna inteligencja może pomóc przygotować pytania, uporządkować notatki albo sprawdzić warianty nagłówków. Odpowiedzialność za fakty, dobór argumentów i zgodność tekstu z ofertą pozostaje jednak po stronie wykonawcy.

Jak zamienić jedno zlecenie w stałą współpracę?

Stała współpraca nie powstaje dlatego, że po oddaniu tekstu copywriter pyta: „Czy mają Państwo coś jeszcze?”. Powstaje wtedy, gdy rozumie dalsze potrzeby klienta.

Załóżmy, że przygotowałeś artykuł dla firmy księgowej o dokumentach potrzebnych do rozliczenia miesiąca. Podczas pracy zauważyłeś, że na stronie brakuje również tekstu o zmianie biura rachunkowego, opisu obsługi spółek i odpowiedzi na pytania o przekazywanie dokumentów.

Po zakończeniu zlecenia możesz zaproponować trzy kolejne tematy wraz z krótkim uzasadnieniem. Nie wysyłasz ogólnej prośby o dalszą pracę. Pokazujesz konkretny ciąg treści, który rozwiązuje kolejne problemy odbiorców.

Jeszcze lepiej działa regularny zakres, na przykład dwa artykuły miesięcznie, aktualizacja starszych treści i przygotowanie krótkich fragmentów do newslettera. Klient nie musi wtedy za każdym razem od początku szukać wykonawcy, tłumaczyć oferty i uzgadniać stylu.

Stabilność w pracy online zazwyczaj nie wynika z jednego dużego zlecenia, lecz z kilku powtarzalnych współprac. Podobny problem opisuje tekst o tym, dlaczego wiele osób nie zarabia online mimo dużej ilości wykonywanej pracy. Aktywność bez wyraźnego modelu pozyskiwania klientów nie tworzy przewidywalnego dochodu.

Najczęstszy błąd początkującego copywritera

Najczęstszym błędem nie jest brak talentu ani dyplomu. Jest nim próba sprzedawania usługi, której klient nie potrafi ocenić.

Deklaracja „piszę wysokiej jakości teksty” nie mówi, jakie teksty przygotowujesz, dla kogo i jaki problem rozwiązujesz. Tak samo niewiele znaczy zapewnienie, że są one „unikalne, angażujące i zoptymalizowane”.

Znacznie bardziej przekonująca jest konkretna informacja:

„Przygotowuję artykuły dla firm technicznych. Na podstawie dokumentacji i rozmowy z wykonawcą wyjaśniam klientom różnice między usługami, parametrami i wariantami oferty. Tekst otrzymujesz z gotową strukturą nagłówków, źródłami i propozycją linkowania do usług”.

Aby zacząć, nie potrzebujesz kilkudziesięciu klientów. Potrzebujesz kilku dobrych próbek, jasno opisanego zakresu pracy oraz sposobu docierania do firm, które rzeczywiście publikują treści. Pierwsze zlecenie jest wtedy nie przypadkowym szczęściem, lecz wynikiem dobrze przygotowanej oferty.

Przewijanie do góry